Tego zawsze chciałam

Tego zawsze chciałam - życia jako wyzwania i przygody. Im trudniejsze zadania, im bardziej ryzykowne, tym większa radość ze spełnienia. Na chwilę. Jak pokonywanie alpejskich szczytów. Czarny szlak ma więcej pieprzu niż słoneczny niebieski. Złudzenie wszechmocy… uskrzydla na długo.

Wróciłam z nart. Nauczył mnie ich mój Henryk. I choć bez Niego, z Nim stale jeżdżę. Jego stylem, jego trudem, jego talentem. Obiecał mi, że zjadę z każdego stoku. Dotrzymał słowa. I tylko trudno mi uwierzyć, że jest tego świadom. Podobnie jak moich pisarskich rozdroży.



Ostatnio stale w podróży. Z Wierą u boku. Przesiadki na lotniskach, zgubiony bagaż (w czym wystąpię?), ślizgawka na Manhattanie, wywiad dla amerykańskiego radia, słoweńskiej gazety, burza śnieżna w drodze do Chicago, pejzaże zmienne, kalejdoskop twarzy, pytania, pytania, kolejki przy mikrofonie, dedykacje po angielsku, po polsku…

Krótki oddech. Jet lag, mozolne pokonywanie czasu, przedzieranie się na powierzchnię obecnej rzeczywistości. Gdzie jestem? W biurze rzeczy znalezionych na JFK czy na ma mównicy kolejnego amerykańskiego uniwersytetu? Amherst? Na którym z hotelowych korytarzy? I jaki jest związek mnie znad Wisły z tą znad Hudsonu?

Napięcie, trema i potrzeba walki, jak przed premierą. Pamiętam to z dawnych opowieści zaprzyjaźnionych aktorów. Wielki dzień konfrontacji z publicznością. Gra polegająca na zdobyciu słuchaczy. Pisarz powinien uwodzić słowem pisanym. A przecież nie jedynie.

Lubię spotkania autorskie. Ciekawi mnie, jak moje książki przeglądają się w oczach i duszach innych. Ostatnio coraz bardziej pociągają mnie ich losy w tłumaczeniach. Jak czyta mnie Madryt i Tel Awiw, jak Saloniki i Paryż, jak Nowy Jork i Los Angeles. I dlaczego? Gdzie znajdują punkty odniesienia?


Wiera byłaby szczęśliwa. Jej głos i jej tragiczna historia prowokują tysiączne rozmowy po obu stronach Atlantyku. Dyskutują o niej nie tylko ci, którzy „znają smak popiołu”, ale także młodzi, przymierzający jej tragedię do swoich nowoczesnych życiorysów XXI wieku. Dlaczego, pytają, tak długo i dramatycznie, płaciła za „winę” ocalenia? Bo była sławna, bo była kobietą, bo ośmieliła się być gwiazdą w getcie? Gdzie są granice kompromisu w codzienności, co dziś znaczy „kolaboracja” i jak mierzyć jej kręgi?

Kiedy przyjechałam do Nowego Jorku po raz pierwszy, zamieszkałam na Upper West Side, w okolicach kamienicy Isaaca Bashevisa Singera. Odnajdywałam tam okruchy jego żydowskiego świata, dociekałam barw wspomnień i tożsamości. Z tamtych ulic czerpałam wtedy niezwykłą energię owego miasta, gdzie wszystko wydawało mi się możliwe. I było. Zdołałam zainteresować moim projektem wydawcę, choć po angielsku mówiłam wówczas z francuskim akcentem. Pejzaże pamięci miały niezłą prasę, ale nie trafiły „pod strzechy”. Ciągle wierzyłam, że moja książka znajdzie się kiedyś na wystawie mojej ulubionej księgarni Barnes and Noble na Broadway’ u przy 82 Ulicy.


Trochę to trwało… 5 marca 2013 w sali na piętrze przywitał mnie tłum czytelników, podobny temu, który towarzyszy mi w Warszawie lub Krakowie. Miałam wrażenie, że oglądam film z sobą samą w roli głównej. Byłam tam, mówiłam, odpowiadałam na pytania, podpisywałam dziesiątki egzemplarzy książki wydanej przez Knopfa - VERA GRAN: THE ACCUSED. Ja to czy nie ja? - zastanawiałam się. Kogo są tak ciekawi, czyją pasją zarażeni, jakiej lektury głodni?

Kolacja z moją redaktorką, agentką i przyjaciółmi pozwoliła mi poznać smak spełnionego marzenia. Jestem szczęśliwa, że miałam z kim się nim podzielić.

Dalej były kolejne spotkania, wywiady i wspaniałe recenzje, w Boston Globe, Los Angeles Review of Books, Globe and Mail, Washington Post... Przeświadczenie, że warto było podjąć tę trudną sprawę oskarżonej o wojenną kolaborację śpiewaczki. Ulga. A potem zmęczenie.

Mój chicagowski opiekun, który prosto z porannego samolotu dostarczył mnie do telewizji, abym na żywo podzieliła się refleksjami na temat książki, zapytał mnie: czy wiesz, co jest gorsze od „book tour”? Gorsze od serii spotkań autorskich?? ICH BRAK!!

Czekają mnie następne.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...