W samolocie do Berlina

Agata Tuszyńska

obok mnie
dwie moje babki
z dwóch odległych cmentarzy
połączone kurczowo
pępowiną kamizelki ratunkowej



w lęku nalotów
wytrwałe
truchleją na myśl o lataniu

ta z Otwocka
jest już ode mnie młodsza
ma czarną torebkę pełną
przepisów na desery
kapelusz zakrywający
oczy
i pisma Kanta

druga
nieco starsza
powtarza cicho godziny odjazdów
pociągów ze stacji Łódź Kaliska
jak w domu
gdzie kwitły floksy
niewinna

mówimy po niemiecku
na wszelki wypadek
powtarzamy na wyrywki
dyżurne życiorysy

uczą mnie alfabetu
przetrwania
choć przecież jestem prymuską
mam piątki od góry do dołu
i talent aktorski

nie ufają nikomu

moje nieznajome babki
z dwóch dalekich konstelacji

abstynentki wiary




Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...