Nieznane rękopisy Tyrmanda

Pozostaję jeszcze w kręgu Tyrmandów, bo choć książka żyje sama – a życie ma szerokie, obfite i piękne – stale odpowiadam na pytania czytelników i hojnie – teraz za nas obie – udzielam autografów.

Lubimy czytać cudze listy… Lubimy historie trudnych spełnień.



W ich życiu była nadzieja – mówią jedni. Stworzyli wspaniałą parę wbrew wszystkim przeciwnościom i różnicom – mówią inni. Jak ona mogła pozwolić sobie na takie traktowanie – krzyczą dziewczyny, które nienawidzą roli Galatei.

25 października Mary Ellen Tyrmand skończyła 66 lat. Jej mąż zmarł o rok młodszy, dwa miesiące przed swoimi 65 urodzinami. Mary Ellen pisze do mnie z Nowego Jorku, że publikacja książki o ich związku była dla niej i dla nich wspaniałym prezentem. I choć dwie twarze lub tylko dwa profile Tyrmanda – polski i amerykański - nie bardzo do siebie przystają, jednak gdzieś tworzą portret pełen wewnętrznego napięcia, wręcz sprzeczny, czyli - prawdziwy.

Jak czytał Amerykę? Czy istnieją inne, poza świadectwami publicystycznymi i korespondencją do żony, listy? A może z przyjaciółmi z Polski dzielił się innymi doświadczeniami?

Warto byłoby posłuchać tych głosów. Przyjaźnił się ze Stefanem Kisielewskim i Mrożkiem, z Tadeuszem Konwickim i… Znajdźmy nieznane rękopisy Tyrmanda! Muszą być tutaj, w Polsce.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...