Czechow z ipadem

Tęsknię za listami. Staroświecko ubranymi w koperty. Zmęczonymi długą drogą i oczekiwaniem. Tęsknię za listami – tajemną „mową wdrożonych do milczenia”. Mają wielką tradycję i wielkich poprzedników. A ich spadkobiercy dawno już złamali pieczęć prywatności. Sama jestem im za to wdzięczna.

„Jak wampir karmię się pani listami” – pisał Franz Kafka do Felicji Bauer, wielokrotnie odmieniając to zdanie podczas pięcioletniej miłosnej udręki. Tylko w listopadzie 1912, Kafka napisał do Felicji 52 listy, 3 kartki pocztowe i jeden telegram.



Emily Dickinson napisała pierwszy list, gdy miała 11 lat. Zachowana jej korespondencja liczy ponad tysiąc listów. Podobna ilościowo epistolograficzna spuścizna Gabrieli Zapolskiej stanowi niezrównany, dynamiczny portret tej wspaniałej autorki ze „sztandarem ze spódnicy”. Pełen miłosnych utarczek, aktorskich ambicji i zawodów, zestawów diet, klinicznych opisów chorób, traktatów medycznych o dziedziczności artretyzmu etc.

Rilke napisał w sumie ponad 10 tysięcy listów do ponad tysiąca adresatów. Żył 51 lat.

Przez lata odkrywano kolejne pokłady rozproszonej korespondencji Brunona Schulza, samotnika z Drohobycza, który porozumiewał się listami ze światem, szukał duchowych krewnych, „wspólnika do przedsięwzięć odkrywczych”. Pisanie było dla autora Xięgi Bałwochwalczej najbardziej intymną, wstydliwą czynnością. W listach właśnie mają swoje źródło jego Sklepy cynamonowe…

Zanim świat nie oszalał – mailowo, sms-owo, skype-owo i ja pisałam listy. Niekiedy z piętra na piętro, jak w domu Marii Kuncewiczowej w Kazimierzu nad Wisłą. Lub bardziej tradycyjnie, by cerować dotkliwą nieobecność. Swego czasu listonosz wydawał mi się postacią mityczną, zwiastunem dobrej nowiny. Wielokrotnie w ciągu dnia schodziłam do skrzynki w nadziei na cud. I stawał się czasami.

Dziś zastąpiłam to wszystko – o wstydzie – setkami KLIKNIĘĆ (cóż za banał!) w klawisze mojego nader przystojnego iphona. Żal mi siebie. Żal mi nienapisanych listów. I tych nieotrzymanych. Może już na zawsze? Kolejny zawód ginie w naszym zadyszanym stuleciu, grafologom dziękujemy!

Czechow z Ipadem? – czy byłby w stanie napisać Panią z pieskiem? A Tuwim Lokomotywę i Bal w Operze… Czy ich listy miałyby tę samą barwę, gdyby nie trzeba było przylepiać na nich znaczków pocztowych? Wątpię. Chcę wątpić. Ale może na twardym dysku zachowałyby się wszystkie zapisane drobnym pismem Schulza kartki, i te pisane do innych i dla/do siebie?

W boskim komputerze są na pewno. Czy uda się wydostać kolejne z chaosu przeszłości? Chciałabym temu pomóc.

Szukajmy!

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?

Trwa ładowanie komentarzy...